wtorek, 11 listopada 2014

System TL+ 7.0

System TL+ 7.0

Dzisiaj przedstawię program, bez którego ciężko mi sobie wyobrazić codzienną pracę, i który od wielu lat zajmuje pierwsze miejsce na liście moich ulubionych słowników elektronicznych.

Chodzi o wielokrotnie nagradzany System TL+ wydawany przez polską firmę LexLand z Knurowa. Dlaczego system? – już wyjaśniam, bo na tym polega właśnie największy atut tego oprogramowania. Otóż najważniejszym elementem TL+ jest program zarządzający (interfejs), do którego można sobie „podpiąć” dowolne słowniki elektroniczne z oferty LexLandu (obecnie jest ich dobrze ponad 30). Takie rozwiązanie zapewnia spójny wygląd wszystkich zainstalowanych słowników, pozwala oszczędzić cenne miejsce na pasku zadań i – przede wszystkim – jeszcze cenniejszy czas, bo w poszukiwaniu hasła nie musimy co chwilę przełączać się między oknami: wszystko jest w jednym miejscu, pogrupowane w wygodnych zakładkach. Po kolei jednak…

Zalety

1. Interfejs: czytelny i wygodny, bez zbędnych „wodotrysków”, ale też nie ascetyczny, w miarę przyjemny dla oka (istnieje możliwość dostosowania czcionek i kolorów):



Prostokątami i numerami oznaczyłem istotniejsze elementy interfejsu. Tak więc na pasku zakładek (1) mamy pokazane wszystkie obecnie załadowane słowniki, a właściwie zestawy słowników, bowiem w obrębie tej samej pary językowej możemy scalić różne słowniki, aby tym wygodniej przeglądać hasła. Na dolnym pasku (2) widzimy, z którego słownika pochodzi aktualnie wyświetlane hasło. Przycisk (5) włącza/wyłącza wyświetlanie okna zawsze na wierzchu.

2. Możliwość dodawania haseł: do każdego zestawu możemy samodzielnie dodawać własne hasła – na liście po lewej wyświetlane one będą na zielono (3). Do dodawania, edycji i usuwania haseł służą przyciski (4). Uwaga: na pewno nie chcielibyśmy utracić własnoręcznie wyszukanych i dodanych haseł w razie awarii komputera. Dlatego warto od czasu do czasu wykonać kopię zapasową (Narzędzie > Utwórz kopię zapasową słownika).

3. Możliwość dodawania własnych słowników: dodawanie pojedynczych haseł sprawdza się w sytuacji, gdy na bieżąco je wyszukujemy i od razu wstawiamy. Co jednak, jeżeli mamy już gotowy glosariusz z setkami ekwiwalentów, który chcielibyśmy sobie przeglądać w systemie TL+? W takim przypadku najlepiej zaimportować cały słownik i dodać go do już istniejącego zestawu lub po prostu utworzyć nowy zestaw, który pojawi się jako kolejna zakładka na pasku (1). Przygotowanie takiego glosariusza wymaga niestety trochę pracy, o czym piszę poniżej w wadach.

4. Program działa bez CD: płyty są potrzebne tylko do instalacji. Wielki plus, bo nie ma nic bardziej denerwującego niż żonglowanie płytami, zwłaszcza gdy liczy się czas.

5. Stabilność: nie pamiętam, aby program kiedykolwiek mi się wysypał lub zawiesił. Raz tylko miałem drobny problem po zainstalowaniu aktualizacji francuskiego słownika technicznego, ale jakoś sobie z tym poradziłem bez kontaktowania się z działem pomocy.

6. Producent udostępnia za wersje demonstracyjne oferowanych słowników oraz darmowe słowniki synonimów (polskich, angielskich i niemieckich) – można je pobrać stąd: http://www.lexland.com.pl/download/s_freeware.php 
Ja podzielę się z czytelnikami bloga słownikami synonimów francuskich i hiszpańskich, które można pobrać z mojej strony: http://hapax.com.pl/trad/matusl.php

Wady

Napiszę tu o wadach samego programu, nie o wadach poszczególnych słowników, bo o tych każdy tłumacz na pewno wie, a jeżeli nie – z biegiem czasu na pewno się przekona. I mam tu na myśli wszystkie słowniki, nie tylko te z LexLandu.

1. Wada jak dla mnie jest tylko jedna: dodawanie własnych słowników (patrz pkt 3 powyżej). Autorzy programu zdecydowali się na zestaw oryginalnych znaczników. Na szczęście sensownie opisano je w pliku pomocy, ale mimo to… jednak nie tak to powinno wyglądać – lepszy byłby jakiś prosty XML. To jedna rzecz, a druga – dalej w tym samym punkcie, bo dotyczy tej samej kwestii – program nie za bardzo radzi sobie z obsługą kodowania UTF, co w przypadku słownika jest dość uciążliwe. Dlatego jeżeli dobrze nie zakodujemy (znów przy pomocy tych oryginalnych znaczników) swojego glosariusza, możemy potem zobaczyć na liście haseł lub w oknie głównym odwrócone znaki zapytania itp. „krzaki”.

Postaram się w najbliższym czasie przedstawić jakiś prosty sposób na konwersję własnych glosariuszy do formatu TL+.

Ceny

Cena pojedynczego słownika waha się od ok. 120,00 PLN do ok. 250,00 PLN. Niektóre można kupić taniej w pakietach.

Alternatywy

Może – i tylko w pewnym stopniu – darmowy Everest Dictionary. Ale on nie ma w zestawie żadnego polskiego słownika. Czy ktoś ma jakieś lepsze propozycje?

Post Scriptum

Obecnie autorzy pracują nad kolejną wersją systemu. Trzymamy kciuki i mamy nadzieję, że nie poprawią dobrego na gorsze.

2 komentarze:

  1. Szczerze polecam te słowniki. Korzystałem z nich przy samodzielnej nauce i przygotowaniach do kursu angielskiego w szkole językowej - https://lincoln.edu.pl/. Słowniki internetowe są wg mnie bardzo skuteczną metodą nauki, która służyła mi głównie do nauki nowych słówek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba firma LexLand zakończyła działalność? Jeśli ktokolwiek ma jakieś namiary na tę firmę to poproszę.

    OdpowiedzUsuń